czwartek, 21 września 2017

Primark rzęsy, konturówki, gąbki

Hej, dzisiaj będzie krótko zwięźle i na temat. :D Będąc jeszcze w Portugalii zaszłam do Primarka. Wiecie jakie tam można upolować zdobycze. :) Postanowiłam wypróbować rzęsy, są trochę sztywne, równe na całej długości, ale jak za tą cenę naprawdę w porządku. Konturówki bardzo polubiłam, są mniej kremowe niż Golden Rose, ale nadal matowe i bardzo przyzwoite. Do tego piękne kolorki, które sobie wybrałam. Natomiast gąbki to totalny budel, takie typowe chińskie wciągacze podkładu, twarde i mocno porowate. :) Konturówki mogę polecić z czystym sumieniem, naprawdę lubię i dosyć często używam. :) A Wy używacie kosmetyków z Primarka?






wtorek, 19 września 2017

Mxer Kobo? Czy jest godny polecania?

Rozjaśniacze to bardzo użyteczny kosmetyk. Każdemu chyba się zdarzyło kupić za ciemny podkład. Fajnie, że Kobo wyszło z inicjatywą, ale czy go lubię? Opakowanie jest fajne, tubka z dziubkiem, który pozwala kontrolować ilość produktu, dostępność na plus, bo można kupić go w naturze. Cena przystępna, jak na Kobo przystało. Nie zauważyłam żeby zmieniał właściwości podkładu, co oczywiście jest istotne w takim kosmetyku, ale jego największą wadą jest wydajność. Trzeba dać go baardzo dużo  żeby podkład faktycznie się rozjaśnił. Czy go polecam? Jeśli macie okazje kupić coś lepszego, warto sobie go jednak odpuścić.. Jeśli nie, można spróbować, bo faktycznie rozjaśnia podkład, ale tak jak napisałam, jest bardzo mało wydajny.



niedziela, 17 września 2017

Affect Contour Palette

Ta paleta niewątpliwie jest jedną z najbardziej pożądanych palet do konturowania od jakiegoś pół roku lub dłużej. Dostać ją na MintiShopie to nie lada wyzwanie, ale znalazłam ją na Cocolicie, kosztuje coś ok 100zł. Opakowanie lekkie, kartonowe, zamykane na magnes. Czy ją pokochałam? Tak zdecydowanie od pierwszego użycia. Najbardziej brązer, który nie jest klasycznym szarakiem, a dodaje cerze pięknego kolorytu. Ten brązer rozciera się sam. Po prostu nie ma takich szans żeby zrobił wam plamę, do tego można go budować. Rozjaśniacz też jest w porządku, jednak dla mnie troszkę za jasny, ale robotę spełnia. Rozświetlacz jest bardzo delikatny i subtelny, na ręku musiałam nałożyć go dość sporo, żeby był widoczny. Ma w sobie nutę różowego odcienia, chociaż mieni się także na złoto i srebro, ciężko tak naprawdę go określić i zaszufladkować. Uwielbiam takie palety i zestawy, dlatego czaję się na trio z Zoevy. :D Ta paleta jest świetna do kufra wizażysty, niewątpliwie kosmetyk bardzo dobrej jakości. To nie są suche matowe produkty, są raczej jedwabiste w dotyku i mają bardzo specyficzny zapach, mi kojarzy się z pudrem mojej mamy, który używała dawno temu. Delikatnie się sypią, no ale jest to spowodowane bardzo dobrą pigmentacją. :)  Jeśli zastanawiałyście się czy warto to tak jeśli lubicie takie odcienie brazera i delikatny rozświetlacz, bo ja np wolę taflę, ale nie zawsze na nią stawiam. U mnie ta paleta jest ciągle w użyciu i naprawdę lubię ją na sobie i innych. :) Czy jest warta tych pieniędzy? Tak, zdecydowanie. Czy nie żałuję zakupu? Nie. Czy kupiłabym ją ponownie? Na pewno tak. :)








piątek, 15 września 2017

Przepis na faszerowane papryki fit

Nie macie czasu na zrobienie obiadu? To dobrze się składa. Czas na najłatwiejszy przepis na obiad, który zajmie Wam ok 5minut. 
Tak naprawdę możecie użyć do tej potrawy co chcecie i co macie w lodówce. Moje składniki:
-mięso mielone z indyka
-mieszanka węgierska
-przyprawa do drobiu po myśliwsku
-zioła prowansalskie
-sól i pieprz
-papryki
-kukurydza
-opcjonalnie sos tzatzki (robię sama)
 
Mieszam mięso, przyprawy i mieszankę warzyw w misce i taką miksturę przekładam do umytych i pozbawionych środka papryk. Przekładam papryki do naczynia żaroodpornego i piekę pod przykryciem w 180 stopniach aż do miękkości. :)
Do tego często robię sos tzatziki z jogurtu naturalnego, zgniecionego ząbka czosnku, tzatziki, soli, pieprzu i łyżki/ dwóch majonezu. Czasami dodaję także startego ogórka i koperek do złagodzenia smaku. 
Taki obiad jest szybki, łatwy do zrobienia a bardzo smaczny, syty i zdrowy. Można dodać także kaszę, ryż, pieczarki. :) tak naprawdę to co macie w lodówce. Jeśli nie macie papryki użyjcie pomidora, szybciej zmięknie w piekarniku. :)



środa, 13 września 2017

Glamshadow: butelka, różowe złoto, elektryczna pomarańcza, suszony wrzos, bingo, musztardówka, sorbet, krem z pomarańczy, kosmiczna pieczarka, dolarowy zielony, pralina, flamingo, palona kawa, świecąca morela

Hej. :) Nowe cienie Hani naprawdę mnie zaskoczyły. Wcześniej miałam mieszane uczucia, niektóre były genialne, a inne nie dawały nabrać się na pędzel, albo przenieść się z pędzla na skórę. Nowa formuła jest miękka, lekko się sypie przy nabieraniu na pędzel, ale podczas pracy opadają jedynie te błyszczące. Oczywiście nie jest to jakaś mocna wada, bo można zrobić to tak, żeby nic nam się nie osypało. :) Pigmentacja rewelacja, blendowanie super, nakładanie koloru na kolor genialnie! Naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona. Cienie beztalkowe są cudne, pięknie się błyszczą, ale tak jak Hania w filmach mówiła, trzeba nakładać je na mokro. :) Krycie tak jak widzicie pełne, bez żadnej bazy. Musicie ich naprawdę spróbować, ja na pewno kupię więcej. Gama kolorystyczna jest ogromna, piękna i każdy znajdzie coś dla siebie. Ekstra, naprawdę polecam. :)




Cienie matowe od góry:
krem z pomarańczy, musztardówka, sorbet, flamingo, bingo, suszony wrzos, palona kawa,

Cienie połyskujące od góry:
świecąca morela, elektryczna pomarańcza, butelka, dolarowy zielony, kosmiczna pieczarka, pralina, różowe złoto



poniedziałek, 11 września 2017

Podkłady Makeup Atelier Paris 3nb, 1nb, 1y

Podkłady Makeup Atelier są znane w świecie wizażowym i używane w pracy przy klientach. Standardowa pojemność 30ml, cena 120zł, czyli dosyć sporo. Polecane dla cer suchych normalnych, ale dla cer mieszanych i tłustych też mogą się sprawdzić. Pod te podkłady zalecane jest używanie baz tylko i wyłącznie z tej firmy, w innym przypadku podkład odmówi współpracy z nami i skończy się to rozczarowaniem. Także albo bazy MAP, albo sam krem, albo czysta skóra. Bardzo polubiłam te produkty, używam często i dostaje pytania co mam na twarzy. Krycie mają średnie w kierunku mocnego. U mnie dwie cienkie warstwy zakrywają wszystko, moje przebarwienia i zaczerwienienia. Przy większych zmianach delikatnie dokładam korektor. W przypadku cer tłustych mieszanych, też dobrze się sprawdzi o ile użyjemy pudru ryżowego plus dobry fixer utrwalający. Dla mnie są godne polecenia, na pewno kupię ciemniejsze odcienie, żeby móc je mieszać. Na skórze wyglądają naprawdę ładnie trzymają się bardzo długo. Nie wysuszają, nie zbierają się w załamaniach skóry. Opakowanie z pompeczką, co jest bardzo wygodne. Duża gama kolorystyczna, bardzo ładna i praktyczna, podzielona na odcienie ciepłe neutralne i chyba zimne. Nie oksydują, wyglądają ładnie na zdjęciach. Efekt na skórze jest naprawdę genialny. Nie dziwię się skąd tyle szumu wokół niego. Naprawdę wspaniale wtapiają się w skórę, przymują wszystkie inne produkty, nic się nie waży nie zbiera. Polecam je każdemu. Używam namiętnie na dziewczynach. Najczęściej 3nb, ale 1nb jest idealny dla bladziochów, oczywiście często je mieszam. W pracy wizażysty moim zdaniem niezastąpiony, ale na własny użytek też bym go zakupiła, bez zastanowienia. Polecam z czystym sumieniem. :D






czwartek, 7 września 2017

Inglot rozświetlacz sypki 02, kochać czy nienawidzić?

Jedni go kochają drudzy nienawidzą.. O co chodzi z tym Inglotem?? A no o to, że moim zdaniem trzeba umieć go używać. Jest to produkt sypki, bardzo napigmentowany, przez co nie jest stworzony dla każdego. Tak jak napisałam, z nim trzeba nauczyć się współpracować. To jest baardzo mocna tafla. Niektórzy czepiają się go, że ma drobinki, jest brokatowy. Ja lubię nakładać go na płaski pędzel Maxi 09 i wtedy wpracować w skórę, wmasować, przez co on daje efekt tafli a nie rozłożonych nieudolnie błyszczących drobin. Resztę produktu omiatam dużym pędzlem i w ten sposób pozbywam się osypu. Trzeba pamiętać, że jest to produkt sypki i nie skreślać go przez nasze przyzwyczajenie do nakładania produktów prasowanych. Kolor ma bardzo ładny, duża pojemność nie do zużycia, w szczególności, że on naprawdę daje solidny efekt glow, mocniejszy niż rozśiwetlacze My Secret. Cena to ok 43zł, czyli jeszcze dosyć przystępna. Jest dosyć specyficzny trzeba to przyznać i być może dlatego nie sprawdzi się dla wszystkich. 

poniedziałek, 4 września 2017

RECENZJA: Pędzle M Brush by Maxineczka 01...14

Hej, Maxineczkę oglądam na YouTube odkąd pamiętam. Kiedy wydała swoje pierwsze pędzle wiedziałam, że muszę ich spróbować. Marzę o kursach z nią i mam nadzieję, że kiedyś się to spełni, bo jest moim makijażowym autorytetem. Jej pędzle są na rynku jakoś od roku, może dwóch, ale kupców nigdy na nie nie brak pomimo oszałamiającej ceny- 1250zł za zestaw 14 pędzli do makijażu twarzy i oczu. Włosie pędzli jest naturalne, kozie, układane ręcznie w Japonii, nie przycinane. Skuwka jest zrobiona z 24k złota. To zapewne produkt nie dla wszystkich... Pędzle przychodzą zapakowane w takiej tubie, która jest z tektury i metalu, są dostępne tylko w Minti Shopie. 
Pierwsze co mnie w nich zaskoczyło kiedy je zobaczyłam to to, że są małe.. Tak są małe i cieniutkie w porównaniu z pędzlami Hakuro czy Kavai wydały mi się malutkie i dość eleganckie, poręczne, luksusowe. Skuwki są chyba niezniszczalne, bo używam ich od marca, dzień w dzień i nie zauważyłam na nich ani jednej ryski. Miękkość włosia jest nie do opisania. Tego trzeba dotknąć by się przekonać. Niektórzy porównują je do kocich łapek i jest to trochę prawdą. :) Powypadało mi z nich parę włosków, ale jest to normalne w przypadku włosia naturalnego, na początku użytkowania. Po paru myciach zniknął ten problem. Domywają się łatwo, suszę je w osłonkach na moim stojaku z Aliexpress. Zaskoczyło mnie to, że nie śmierdziały kozą aż tak odpychająco. Przy pędzlach od Hakuro zapach znika po 3 miesiącach, tu po tygodniu. Ciężko jest używać innych po kontakcie z tymi.. Kiedy użyłam Hakuro czułam się jakbym używała drucianej szczoty. Bardzo podobają mi się kształty pędzli, są praktyczne i bardzo przemyślane. Nie żałuję tych pieniędzy, pędzle są warte każdego grosza. Szum wokół nich jest w pełni zrozumiały. Ostanio Maxi wydała kolejne 7 sztuk pędzli, do bardziej precyzyjnej pracy, więc oprócz tej 14 znajdziecie kolejne 7 egzemplarzy.
Jedyny minus jaki w nich znalazłam to to, że numerki w niektórych pędzlach całkowicie się starły. Maxi ulepszyła to, i logo jest pokryte dodatkową ochronną warstwą plastiku(??). Te pędzle to prawdziwa rozkosz, sama przyjemność z użytkowania, bardzo dobrze nakładają i rozcierają produkty. Po myciu wracają do swoich kształtów, nie żółkną, są tak samo sprężyste, także nawet bez osłonek będą piękne. Sądzę, że lepszych nie jesteście w stanie kupić. No nie wiem co mam więcej pisać.. Są po prostu najlepsze na świecie Amen!

01 to największy pędzel do pudru, który jest cieniowany, zwęża się im bliżej jest czubka i z tego względu nada się także do szybkiego konturowania, strzepywania nadmiaru produktów.
02 to bardzo fajna spłaszczona kulka, która jest idealna do konturowania, różu, rozświetlacza
03 to klasyczny ścięty pędzel do konturowania, różu, rozświetlacza, pudru pod oczami
04 to miotełka, która daje delikatny nacisk na skórę, dlatego nakłada produkt a małej, kontrolowanej ilości, jest super do róży, albo osób, które mają ciężką rękę do kosmetyków. 
05 to największy pędzel do blendowania, który ma dalikatny szpic, przez co idealnie wpasowuje się w załamanie, jest także fajna do rozświetlacza
06 to klasyczny pędzel do konturowania typu Zoeva 227, tylko ten jest o wiele bardziej spłaszczony tzn ściśnięty w skuwce
07 to najlepszy pędzel ever jeśli chodzi o blendowanie dolnej powieki, uwielbiam go używać w ten sposób, można nakładać nim cień w kąciki
08 to mój ulubiony kształt pędzla do precyzyjnego konturowania, rozświetlacza a także pod oczy
09 bardzo dobrze się sprawdza pod oczy, do bakingu, do pozbywania się osypanych kosmetyków, a także do brązera, rozświetlacza
10 to klasyczny dosyć spory pędzel płaski do nakładania cieni, rozświetlacza, delikatnie mniejszy od 05
11 to puchaty pędzel do blendowania, który pozwoli uzyskać piękną chmurkę,
12 to większa wersja pędzla 07
13 to najbardziej precyzyjna kulka jaką kiedykolwiek kupicie, pozwala nawet na narysowanie kreski czarnym cieniem, od razu ją rozcierając.
14 pędzel o dosyć długim czarnym włosiu, do robienia kresek eyelinerem

Używam wszystkich na zmianę, i tak naprawdę jak widzę, że nie mogę użyć pędzla Maxi to ubolewam, i tego samego dnia robię pranie. :D
Najrzadziej jednak korzystam z 14,12,10. 
Koniecznie musicie spróbować któregoś pędzla do konturowania 03,02 lub 08 zależy co lubicie, ja najbardziej lubię jajkowate kształty, bo są uniwersalne i bardzo precyzyjne, dlatego 08 to mój ulubieniec, ale nie jestem smutna gdy muszę użyć 02 lub 03 bo też je bardzo lubię, gorzej jak nie mam pod ręką żadnego z tych trzech :D. Jeśli oglądacie moje instastory na instagramie (angietworzy) to widzicie, że non stop ich używam. Ostatnio nie mogę się już obyć bez 09 bo najlepiej gruntuje korektor pod oczami i chyba domówię kolejną sztukę, albo poszukam podobnego kształtu w asortymencie Zoevy. Kolejny must have to 07,13,  no i 11 lub 05 zależy jaki typ pędzla do blendowania wolicie, i jak dużą powiekę macie. Jednak 227 bardziej przemawia do mnie niż 06 bo jest bardziej puchaty, a 06 mocniej koncentruje kosmetyk na koniuszku. Co nie znaczy, że jest zły, po prostu zwracam sporą uwagę na kształty i one w sporej mierze decydują o tym czy pędzel u mnie się sprawdza. Także u mnie najczęściej idą w ruch 08,09,01,05,11,07,13.
No dobra w sumie nie umiem Wam doradzić, dlatego kupiłam wszystkie bo i tak używam ich na zmianę, nic nie poradzę już na to :D Sądzę, że lepiej odkładać, nawet parę lat, zainwestować i w końcu je kupić, a będą Wam wdzięcznie służyć i cieszyć Wasze oczy i serca na długo. :D









niedziela, 3 września 2017

Pudry Ben Nye CAMEO vs puder RCMA no color powder

Hej, od dłuższego czasu namiętnie testuje puder RCMA. Odkupiłam go od dziewczyny, która była na niego uczulona, więc zużycie było znikome, ale dla zainteresowanych można kupić go ze strony na fb American Cosmetics za 100zł, House of beauty, Glowstore i inne polskie sklepu, które ściągają amerykańskie kosmetyki zza granicy, ale trzeba się liczyć, że cena tych produktów jest większa niż oryginalnie, dlatego warto rozpatrzyć jego kupno zza granicznego sklepu internetowego jak np. Beauty Bay. Istnieje także możliwość kupna małych odsypek, do przetestowania.
Wszyscy zachwycają się wręcz tym pudrem, więc stwierdziłam, że muszę wypróbować go na własnej skórze. Pomimo informacji no color, ten puder ma kolor, bieli skórę, jednak z czasem powoli ten efekt znika, wraz z pracą skóry, bądź po użyciu mgiełki scalającej makijaż np. Golden Rose. Jedni go lubią inni nienawidzą i wiem dlaczego. Używałam go nie tylko na sobie i na dziewczynach, które malowałam. Na jednych wyglądał pięknie na innych nie do końca. Fenomen tego pudru jest taki, że on wzorowo zachowuje się na skórze dojrzałej, zauważyłam wygładzenie. Dobrze utrwala makijaż i jest idealny dla osób z rozszerzonymi porami, bo on po prostu w magiczny sposób sprawia, że ich po prostu nie ma. Skóra jest gładka, miękka w dotyku, jak po nałożeniu sylikonowej bazy  wygładzającej. Ja mam cerę suchą, może dlatego u mnie nie sprawuje się aż tak dobrze i bardzo miernie wygląda pod oczami. Tak jak Katosu mówiła, on wygląda tam sucho, automatycznie skóra pod oczami wydaje się ściągnięta. Oczywiście nie u wszystkich taki efekt zauważyłam, ale u znacznej części. U jednych wyglądał brzydko jakby kosmetyki się zważyły a u drugich powstawał efekt wygładzenia. Więc w pełni rozumiem ochy i achy, ale także i złe opinie. Jego konsystencja skojarzyła mi się z mąką ziemniaczaną, jest lotny, drobno zmielony, miałki, gładki. Duże opakowanie, wydajny. Niestety dziury w pokrywce to jedna wielka porażka, dlatego ja przesypałam mniejszą ilość do pudełka po moim pudrze bananowym z Wibo, który zdenkowałam. 
Puder Ben Nye sprawuje się u mnie lepiej, ale niestety ma różowy kolor, choć na stronie sklepu było wyraźnie napisane, że jest beżowy. Na skórze nie daje różowego odcienia, ale jednak przyciemnia obszary, na których się znajduje. Daje naturalne wykończenie, a pod oczami wygląda o niebo lepiej niż RCMA. Myślę, że raczej jest przeznaczony dla cer suchych normalnych, bo nie daje jakiegoś płaskiego matu, ani rozświetlenia. Ciężko jest to wykończenie opisać, jest po prostu niespotykane i nie wiem z czym je porównać. Wygląda o wiele naturalniej i na mojej suchej skórze nie daje tekturowego wykończenia i nie osiada tak na moim meszku na twarzy, co w przypadku RCMA się zdarzało.  Na pewno kupię wersję transparentną, która mam nadzieję nie będzie bieliła, bo wtedy znajdę swój idealny puder. Ceny tych pudrów są o wiele bardziej opłacalne bo opakowania są ogromne i neutral set można bodajże znaleźć w ponad 200g pojemniku. Jest to wielka puszka, praktycznie nie do zużycia i starczy na długo. A to dlatego, że ta firma zajmuje się tworzeniem produktów do charakteryzacji, i pudrując np ciało nie opłacałoby się wydawać mniejszych gramatur. Są to stare wyjadacze na rynku i wiele osób je zna i od lat kocha. Puder ten wyświeca się szybciej niż RCMA, ale u mnie wygląda zdecydowanielepiej. Ta wersja (cameo) w internecie jest do dostania za 100-130zł. Neutral set jest tańszy,a le to także zależy od pojemności, bo można ją sobie wybrać. Pudry te można dostać w sklepie Mokotowska.  Trzeba uważać na podróbki. Do wyboru jest buff, banana i wiele wiele innych, także dla ciepłych karnacji można spróbować banana. 
W tym przypadku opakowanie jest dość podobne, solniczka o mniejszych dziurkach (połowy folii specjalnie nie odklejałam). Tak naprawdę wybór zależy od Waszych preferencji no i wymagań skórnych.
No i to tyle jeśli chodzi o te pudry. :) Lubicie je? Znacie?






piątek, 1 września 2017

Buble z Essence, matowa pomadka, pomada do brwi

Hej, będąc jeszcze w Portugalii skusiłam się na parę kosmetyków z Essence, które szczerze mówiąc mnie zawiodły. Pomadka rzekomo matowa, nie była matowa w żadnym calu, jest to zwykła nawilżająca pomadka z delikatnym kolorem. Baaaardzo szybko się zjada, momentalnie przy pierwszym kęsie magicznie znika. W opakowaniu wyglądała na ładny dzienny nudziak, ale jest bardzo zimna, i u mnie wygląda jakbym miała martwe usta.
Pomada do brwi miała dziwną suchą, glutowatą, tępą konsystencję, pomimo ładnego chłodnego koloru, nie byłam w stanie jej polubić. Jej krycie jest podobne jak krycie pomadki. Znikome.... No po prostu nie współpracowała ze mną w żaden sposób, nie dała się płynnie rozprowadzić. Oba kosmetyki poszły w świat i mam nadzieję, że już do mnie nie wrócą.. Buble i jedno wielkie rozczarowanie.. :/